Moje dzisiejsze

O ceramice w moim skromnym 30to letnim życiu jeszcze tutaj nie pisałam. Otóż ok. trzech lat temu razem z koleżanką postanowiłyśmy robić coś co da nam satysfakcję i pozwoli się samorealizować. Szłyśmy podziemiem na Placu Na Rozdrożu i zobaczyłyśmy wystawę ceramiki. Tak! to było to czego potrzebowałyśmy.
Szybko zobaczyłyśmy co nam może zaoferować net i padło na pracownię Ogród Sztuk.
Pierwsze zajęcia bardzo się denerwowałam ale nagle zaczęły się mnożyć pomysły w mojej głowie. Najpłodniejszy okres miałam w  trakcie ciąży. Wtedy też robiłam wszystko jakby na zapas mając świadomość, że po urodzeniu Blondyneczki nie będę mogła aktywnie uczestniczyć w życiu pracowni. Koraliki, naczynia, maski ścienne... te ostatnie doczekały się nawet wystawy w  Żywicielu na Pl. Inwalidów. Wystawę oglądałam już z dwumiesięczną córcią na rękach.
Potem miałam moje zapasy i nadal głowę pełną pomysłów ale czasu nie było. Udomowiłam się na dobre. Dopiero rok temu wróciłam na 4 zajęcia a potem (aż do dziś) znowu przerwa... Cały czas mam trochę "wolnych" korali więc na bieżąco sobie coś tam tworzę. Ostatnio na placu zabaw nowa koleżanka zapytała skąd mam taką biżuterię a gdy odpowiedziałam , że to mój własny hand made spytała czy coś może mam do sprzedania. Dziś od rana kleciłam kolczyki ze sznurka i ceramicznych koralików własnej produkcji. Na razie jeszcze ich nie sprzedałam więc prezentuję dzisiejszych prac porannych efekty:



Komentarze

Zimowy pilaw z pęczaku - na wizji