Dzień Wolności dla Wiewiórek...

Dzień Wolności dla Wiewiórek odwołany!!! a miał to być tak piękny dzień.... raz w miesiącu bardzo potrzebuje dnia tylko dla siebie. Czytać, pić dobra herbatkę i spacerować po lesie... taki miałam plan, tymczasem Małżon odmówił zawiezienia Blondaska do babci. Sam pojechał do pracy i tyle z tego miałam. Od rana ogarniam domek zwany wiewiórczym azylem, upiekłam już drożdżówkę z rabarbarem i truskawkami a teraz smażę naleśniki. Wczorajszy plan na kiełbasę z puree ziemniaczanym nie wypalił. Długo byliśmy u Cioci i skończyło się na kebabosie.
Za to odwiedziliśmy Veronę i pochłonęłam 3 kule lodów. Mniam!

Komentarze

Zimowy pilaw z pęczaku - na wizji