5.37 gotowanie pora rozpocząć!

Dzień zaczął się bardzo wcześnie... Małżon wybył po 5ej dając tylko buziaka w policzek a ja nawet oka nie otworzyłam. Za to Blondyneczce coś się przestawiło i znowu usłyszałam "Mamo!" o 5.37. Może chociaż na wakacjach się nade mną zlituje...
Dzięki tak wcześnie rozpoczętemu dniowi, a także humorowi dopisującemu mi oraz córci  bulion już ugotowałam a Tadżin tkwi od 20 minut w piekarniku (niestety nie w tradycyjnie do tego przeznaczonym naczyniu gdyż takowego nie posiadam - znowu brak sponsora się kłania he he). Dla zainteresowanych cóż to za specjalistyczne naczynie mogę powiedzieć, że np. takie jakie znajduje się w tle mego bloga :)

Komentarze

Prześlij komentarz

Za wszystkie słówka od Was dziękuję :) a za weryfikacje przepraszam, spamerzy nie dają mi żyć :(

Zimowy pilaw z pęczaku - na wizji